Mam dla Was garstkę przykładów, które potwierdzają teorię, że nie trzeba się uczyć języka kraju, do którego się wyemigrowało.

  1. Nie musisz uczyć się języka, przecież dziecko Ci przetłumaczy dokładnie i sumiennie wszystko to co mówi nauczycielka.
  2. Nie musisz rozumieć na czym polega Twoja choroba i jakie są zalecenia, ryzyko i szanse wyleczenia – dr. Google to najlepszy specjalista i on Ci wszystko wyjaśni.
  3. Nie musisz się uczyć, jest dość sklepów samoobsługowych i internetowych, zawsze tez można zwozić z Polski.
  4. Po co asymilować się z kulturą i krajem, w którym mieszkasz? Kultura jest dla nudziarzy, a teatr dla ęteligentów!
  5. Urzędowe sprawy? I tak urzędasy załatwią wszystko tak jak chcą. A poza tym kolega zawsze może pójść ze mną. Dla niego to nie problem trzy razy w tygodniu zwolnić się z pracy, by pozałatwiać moje sprawy.
  6. Nie musisz rozmawiać z sąsiadami. Od rozwiązywania problemu jest policja. Teraz tylko zadzwoń do kogoś, kto zadzwoni na policję.
  7. Niewielka stłuczka? Prawnik mnie obroni, przecież to nic nie kosztuje.
  8. W restauracji bawimy się w grę na chybił trafił. To takie podniecające czekać na kulinarną niespodziankę i to za każdym razem.
  9. A tak poważnie – Polaków pełno wszędzie – zawsze się znajdzie ktoś, kto wesprze, przetłumaczy pocieszy… i półkę obali. ;)

 

Chwilowo nie przychodzi mi do głowy nic więcej, ale jestem pewna, że Wy wiecie co można dodać do tej listy.