Choram…

Ale walczę – z anginy przeszło mi na przeziębienie. Nic to, bo…

W kuluarach powstaje jednak nowy blog. W czwartek migracja, potem pieszczenie. Mam nadzieję, że do końca tygodnia na tyle będzie dopieszczone, że uda mi się pierwsze artykuły publikować już od poniedziałku. Stąd stagnacja tu do teraz.

Nowy blog będzie o mnie, Wiedniu i lifestyl’u (nie lubię tego słowa), czyli stylu życia (co brzmi jeszcze gorzej). To będzie zaskakujący miszmasz o kreatywnym życiu na emigracji w Wiedniu.

W międzyczasie uczę się robić zdjęcia i zastanawiam się czego jeszcze nie widziałam, a co trzeba obejrzeć i Wam przedstawić.
Czy ktoś ma pomysły co powinnam dla Was opisać?

Pozdrawiam Was zza chusteczki, góry chusteczek.

* źródło zdjęcia