Czosnek niedźwiedzi

Po drodze na szczyt Buschberg (pisałam tutaj) znajduje się ogromne połacie czosnku niedźwiedziego (niem. Bärlauch). Tydzień temu całkiem spontanicznie wybrałam się, by go zbierać. W ostatniej chwili. Liście są już duże i twarde, zbierałam więc tylko te najmłodsze.
Czosnek niedźwiedzi poznałam kilka lat wcześniej w potrawach serwowanych w restauracjach, ale zakochałam się dopiero teraz. Kilka dni temu zostałam obdarowana niewielką kępką liści przez koleżankę z pracy. Odtąd moja miłość kwitnie, tak jak już ta roślinka, nieskrępowanie i bujnie.

czosnek niedźwiedzi po horyzont

Świeże listki lądują na kanapkach. Między serkiem, a pomidorem. Zrobiłam też bajecznie proste pesto. Orzeszki piniowe, parmezan i czosnek, sól, pieprz, oliwa. Zmielone i zalane oliwą z oliwek potrafią utrzymać świeżość nawet 4 tygodnie. Pesto używam do kanapek, do sałatek, do mięs. Wszechstronność tego dodatku gwarantuje sukces kuchenny. A jak już w tej wersji się nudzi, siup do zupy. Zupa-krem powstała w bardzo prosty sposób: do rosołu wrzuciłam ziemniaki i czosnek, gdy się ugotowały wrzuciłam resztę warzyw z rosołu i zmieliłam. Pyszności. A w przyszłości wypróbuję przepis na zdrowotną nalewkę z czosnku.
Nie zapomnijcie o dokładnym umyciu liści, bo mogą znajdować się na nich jaja tasiemca lisiego, który wywołuje bąblowicę, bardzo groźną chorobę.

czosnek niedźwiedzi kwitnie

W przyszłym roku już wcześniej zaanonsuję czosnek niedźwiedzi. Szkoda go ominąć, bo to tyle smaku i frajdy. Zawsze to jakiś pretekst do wyjechania z miasta. Wczoraj dowiedziałam się, że syrop można robić z kwiatów popularnego mleczu i najciemniejszego bzu. A z pokrzywy, jak z bazylii i czosnku – pesto. Ja bardzo lubię takie eksperymenty i chętnie je realizuję. W tym roku pogoda nam sprzyja, więc cała wegetacja ruszyła wcześniej, ale też wcześniej przemija. Bez, inaczej lilak już w pełni rozkwitu. Niedługo czarny bez się zabieli. Wtedy zajmę się syropem na nalewkę, tak jak w zeszłym roku. A jutro można poszukać mleczu i młodych liści pokrzywy. A może podrzucicie mi inne pomysły na nietypowe wykorzystanie roślin, których raczej się nie hoduje?

Print Friendly, PDF & Email