Idzie zima, potrzebny kominek…

 

Dziś o 7:30 byłam w kuchni po kawę. Później skończyłam dziergać ten rzeczony kominek.

Pogoda zapowiadała się słoneczna, ale znowu mgła wróciła. Było szaro i wilgotno. Temperatura niewiele powyżej zera. Jesień wita się z zimą. Taki urok tego miesiąca.
I zrobiłam to na tzw. pierścieniu lub kole dziewiarskim. Wynalazek ten odkryłam niedawno i jestem zachwycona, bo nie wymaga ode mnie zbyt wiele uwagi i umiejętności. Lubię szybkie projekty, szybkie i efektowne. Dziś oprócz ukończenia komina kombinowałam z innymi kształtami niż tylko tuba i szal.
Komin powstał ze zszytego szala.
Myślę o tym, żeby zrobić tutki z moich odkryć. Te z Was, które boją się drutów od dziś będą się jednak mogły pochwalić udzierganymi szalami, kominami, poduszkami, getrami, chustami i co tylko sobie wymyślicie.
Komin zrobiłam bardzo szeroki, na tyle, że można go rozwinąć i okryć głowę. Jest cieplutki, bo ma w sobie 25% alpaki. Nie gryzie. :)
Z bliska możecie obejrzeć jaki piękny i RÓWNY ścieg wychodzi, co w moim wykonaniu np. na szydełku  nie jest takie oczywiste.
A poniżej owe sławne koło dziewiarskie. Moja pomoc i wybawienie od nierównych oczek. W zestawie jest szydło (pomarańczowe) i wielka plastikowa igła.
Print Friendly