SKOŃCZYŁAM!!! :D Nie wiem ile to trwało, ale nie krótko. Na koniec przedobrzyłam i takie siermiężne szwy po rogach porobiłam. Muszę spruć. Ale co tam. Pierwsza duża praca pachworkowa za mną. Cieszę się, bo mimo krzywego pikowania jest okazałą pracą.
W rozsypce jeszcze. I moja wierna maszyna.

 

W słońcu…

 

…i też w cieniu.

 

I jeszcze jedno ujęcie.
Na jednym z krótszych boków zabrakło mi po tylnej stronie materiału. Nie wiem dlaczego mi się przesunął. Musiałam doszyć. Nie wiem jak to się stało, bo przypięte było wszystko szpilkami.
Jak Wam się podoba?