Nie mogę się przyzwyczaić i już…

Dziś ruszamy z kolejnym projektem klubowym. Świetne babki z całego świata opowiedzą do czego nie potrafią przyzwyczaić się w kraju, do którego wyemigrowały. Mam przyjemność rozpocząć ten cykl.

Czytejnicy tego bloga wiedzą, że poza granicami kraju mieszkam już dość długo. Jestem osobą tolerancyjną. Staram się nie wygłaszać pochopnych opinii i nie grozić przysłowiowym palcem. Jest jednak temat, który zwyczajnie mnie wkurza i nie przyzwyczaję się to tego nigdy! Austria jest krajem stosunkowo liberalnym i tolerancyjnym. Tak jak palacze. Są do tego stopnia tolerancyjni, że nie przeszkadza im gdzie palą. Rozumiem, na prawdę, palenie to nałóg. Ok, proszę bardzo zaczadzać się w swoim domu. Ale dlaczego, szczególnie, gdy pada deszcz, palacze wygodnie stoją pod wiatą przystanku i nic sobie nie robią ani z obecności dzieci, ciężarnych, czy zwykłych niepalących dorosłych. Nieszczególny to wybór, pod dachem czy na zewnątrz, gdy stłoczone jest kilka osób, z tego 3-4 palą. Austria też nadal nie ma zakazu palenia w lokalach gastronomicznych. Czasem wydzielone są sale dla palących, niestety często nieszczelne lub niewentylowane odpowiednio. By udać się do przybytku ustronnego trzeba przejść przez tę salę. To jest na prawdę koszmar. Po pierwsze negatywny wpływ zdrowotny, a po drugie estetyczny. Nienawidzę i nie zaakceptuję smrodu papierosów. Pozostaje mi czekać do 2017 roku na zaostrzenie prawa dotyczącego palenia w miejscach użyteczności publicznej…

Dość nieprzyjemną sprawą jest też publiczne, przepraszam wrażliwych, chrochanie i plucie na ulicy. Cieżko jest się do tego przyzwyczaić, przyznajcie sami. Najczęściej młodzi mężczyźni w pełnej swobodzie przynoszą sobie ulgę. To przykry widok. Widziałam też chłopca około dziewięcioletniego, który tak zrobił. Zwracać uwagę? Nie wiem, bo to może być przecież niebezpieczne.

Austria nie różni się znacząco mentalnie i kulturowo od Polski. Szybko przywykłam do tego miejsca na świecie. Niektóre rzeczy potrzebowały trochę czasu. Słownictwo austriackie jest nieco inne niż niemieckie. Sklepy są pozamykane w niedziele. Spożywczaki dziś czynne do 20.00, wcześniej miały przerwy między 12.00 a 14.00 godziną i były otwarte tylko do 18.00 w dni robocze, a w sobotę do 14.00. Wtedy było to trudne czasami na czas zrobić zakupy, bo przyzwyczajenie z Polski było inne. Teraz podstawowe produkty można dostać przy stacjach benzynowych o każdej porze dnia i nocy. Ale to są już drobnostki.

Jak inne blogerki widzą ten temat? Śledźcie fanpage Klubu Polki na fb. Tam codziennie będą publikowane kolejne info o postach. Już zdradzam, że następną w kolejce jest Ania z illumineuse.com

Ponad to powinniście wiedzieć, że jesienny projekt dedykujemy akcji „AUTOSTOPEM DLA HOSPICJUM” -Przemek Skokowski wyruszył autostopem z Gdańska na Antarktydę, by zebrać 100 tys. zł. na Fundusz Dzieci Osieroconych oraz na rzecz dzieci z Domowego Hospicjum dla dzieci im. ks. E. Dutkiewicza SAC w Gdańsku. Bądźcie po prostu dobrymi ludźmi i wesprzyjcie akcję dowolną kwotą. Więcej info: https://www.siepomaga.pl/r/autostopemdlahospicjum

Edit: coś mi się posypało. Połowy tekstu zabrakło. Naprawione.