Opernball

Dziś jest Opernball!

Impreza pełna przepychu, skandali  (np. pojawienie się Hitlera w 2000 roku) i walca wiedeńskiego. I to ostatnie mocno mnie kręci. Ja pytam więc, dlaczego muzyka mi w tańcu nie przeszkadza? Nie będę pisać o faktach, bo to możecie sobie wygooglować.
Wszyscy się „jarają” imprezą, bo spotkać tam można sławnych ludzi świata kultury, polityki i biznesu. Kto lubi, ten wie. Dwie stacje transmitują całe przedsięwzięcie, bo to nie tylko zabawa na parkiecie, ale ogromne wydarzenie kulturalne. Walc na wejście, balet, śpiewy. Inscenizacje największego pokroju. Jest na co popatrzeć.

Zerknijcie na oficjalną stronę balu. Tam (jak zwykle dla Austrii) w jakimś nietypowym odtwarzaczu lekcja walca. Przyjemności.

 

Kilka sum na koniec

Od 250 € możemy zacząć rozmawiać o spotkaniu na parkiecie Opery Wiedeńskiej i to jest  „normalny” bilet. Kto jednak nie ustoi i chciałby usiąść musi wytrząsnąć z portfela więcej monet. Stół dla sześciu osób kosztuje 1080 euro, 720 euro dla czterech osób. Na szóstej kondygnacji ceny rozpoczynają się od 180 €. Ci, którzy zechcieliby obejrzeć bal z loży muszą wyskoczyć z sumki od 10.200 euro do 18.500 euro.

Czy to przemawia do Waszej wyobraźni i wyjaśnia dlaczego wszyscy się podniecają?

 

Ikona wpisu, Peter Siroki, CC by 2.0