Postcrossing

Pomyśl jaką frajdę sprawiają Ci listy (nie koniecznie te od urzędu skarbowego). Przypomnij sobie jak się cieszysz wyciągając pocztówkę ze skrzynki. A potem pojawia się uśmiech, gdy zauważasz kto Ci ją przysłał. Na urodziny. To miłe. Albo widokówka z urlopu. Przyjemnie…

A teraz pomyśl, że możesz mieć to częściej, nie wiedząc kiedy i skąd przychodzi pocztówka. Listonosz co kilka dni odwiedza Cię, bo ma przesyłkę z drugiego krańca świata.
Ja nie mogłam oprzeć się magii pocztowych przesyłek i założyłam konto na postcrossing.com, gdzie losowo wyznaczone zostają adresy osób, do których wysłałam pocztówki. Najczęściej wędrują one do Rosji i Niemiec, bo mieszkańcy tych państw są najliczniejszą grupą.

Jak to działa?

Aby dostać adres wysyłki należy wygenerować kod (postcards-ID). W tym czasie Twój adres wchodzi do puli i dostaje go ktoś obcy. Ilość wysłanych kartek równa się otrzymanym. Po 60 dniach, gdyby pocztówka nie dotarła do adresata, zostanie uznana za zaginioną i tym sposobem dostajesz jeszcze raz szansę na wysłanie pocztówki. Ma to znaczenie, ponieważ ilość równoczesnych wysyłek wzrasta wraz z ilością dostarczonych kart od Ciebie. Zaczynasz od 5 kartek. Jeśli liczba dostarczonych kartek dojdzie do 14 będziesz mógł wysłać 6 kartek, od 25 do 34 dostarczonych kart – równocześnie w podróży może być 8 Twoich pocztówek, 9 kartek to limit 35-49 odebranych, a potem co 50 sztuk wzrasta o 1 liczba możliwych wysyłek. Wszystko to jest objaśnione w języku angielskim na stronie, bo ten język jest głównym językiem portalu.

Co ponad to?

Dodatkową opcją jest bezpośrednia wymiana (direct swaps). Wysyłka odbywa się poza portalem i nie generuje się kodu. Po prostu należy napisać wiadomość do innego użytkownika i ustalić warunki i dane.
Zajrzyjcie koniecznie na bloga strony. Możecie na nim śledzić podróż dwóch ludzików – listonoszy, którzy wędrują po całym świecie i co jakiś czas wklejają zdjęcia z tej wycieczki. Odjazdowy pomysł. Poniżej zdjęcie z Bombaju.

Postcrossing jest rodzajem hobby. Koncentruje się głównie wokół zbieractwa. Nie jest też najtańsze, ale równomiernie wysyłane kartki, a do tego znaczeki nie obciążają jednorazowo wysoką sumą kosztów. Niektórzy z użytkowników mają już imponującą kolekcję pocztówek, kopert i znaczków, co znaczy, że równie wielką ilość kart nadali. Na pewno z biegiem lat zbiory te jednak nabiorą wartości.
Polacy stanowią 7 grupę wielkościową członków portalu, nie wliczając największej, która jest sumą mieszkańców krajów mniejszościowych. Pełne statystyki do wglądu tutaj.
Już nie mogę się doczekać kolejnych listów adresowanych do mnie. Cieszę się jak dziecko na tą myśl. Czekam jak na Mikołaja w Wigilię. I nie wiem, ani kiedy, ani od kogo, ani skąd przywędrują moje kartki. Ciekawe.
A może Wy już też dołączyliście do rodzinki postcrossingowej?
Print Friendly, PDF & Email