Rewia Lady Sunshine & Mister Moon

Znowu poniosło mnie do teatru. Tym razem niewielki, ale śliczny teatr Akzent niedaleko od Karlsplatzu. Teatr teatrem, ale sztuka. Lady Sunshine & Mister Moon to rewia, która została dopracowana z każdym szczególe. Elisabeth Heller razem z  Oliverem Timpe i orkiestrą wspięli się na wysoki poziom artystyczny. Pojawia się też polski akcent.

IMG_0434

Elisabeth w swoich pięknych strojach prezentowała się olśniewająco, a przystojny Oliver powodował, że nie jedna kobieta wzdychała na widowni (w tym ja). Ich umiejętności aktorskie i taneczne nie pozwoliły nawet na chwilę oderwać wzroku od sceny. Dowcipne teksty między utworami poruszały mięśnie brzucha i starszych i najmłodszych.
Repertuar składał się z ciekawych aranżacji utworów lat od  20′ do 50′. Zaśpiewane były piosenki takich gwiazd jak Marlena Dietrich (Kto wie, co znaczy po polsku słowo „Dietrich?), Lilian Harvey czy niemieckiego artysty Rudi Schuricke’a. Poniżej znajduje się demo ich przedsięwzięcia. Wiem, że wszystko zaczęło się od Elisabeth, która wpadła na pomysł by odwiedzać domy opieki i przypominać osobom starszym melodie ich młodości. Pomysł rozrósł się do rozmiarów niemalże musicalu.

Zwróćcie uwagę na fragment (1:40) utworu Marleny Dietrich Ich bin von Kopf bis Fuß auf Liebe eingestellt (tłumaczenie), czyż nie wpada w ucho? I like it!

Nie obyło się bez polskiego akcentu, o którym wspominam na początku. Słysząc pierwsze nuty pomyślałam, że to przecież Tango Milonga. Czyżby piosenka ta była jednak coverem z polskim tekstem. Otóż nie, to właśnie z tekstem w języku niemieckim zaśpiewano kompozycję Polaka Jerzego Petersburskiego. Poniżej utwór śpiewa po niemiecku Jacques Rotter:

Niektóre utwory były mi zupełnie obce. Spodobały mi się jednak i częściej będę do nich wracać. Jedną z piosenek jest „Miła, mała konduktorka” należąca do kanonu Wiener Lieder (wiedeńskiej piosenki). Posłuchajcie:

I jeśli natraficie na afisz z ogłoszeniem o tym widowisku nie wahajcie się ani chwili, kupcie bilet i koniecznie to obejrzyjcie!
Swoją drogą: czy lubicie wracać do utworów sprzed niemalże stu lat? Czego wtedy słuchacie? Mi zawsze przypomina się Bodo. :)

Print Friendly, PDF & Email