Emigracja z Austrii do Anglii, z Anglii do Austrii oraz jej wady i zalety z punktu widzenia trzech kobiet. Okazuje się, że niektóre cechy mogą dla jednych być zaleta, a inne wadą, ale choć moja grupa rozmówców nie jest reprezentatywna ze względu na jej rozmiar, to jednak jeden kraj wyłania się na prowadzenie. Zobaczcie który…

Lidka, z Londynu do Wiednia

Co braliście pod uwagę wyprowadzając się do Wiednia?

Lepsze warunki mieszkaniowe (ogrzewanie, lokalizacja, większe mieszkanie za takie same pieniądze); mniej czasu straconego na podróżowanie do pracy (mój mąż podróżował łącznie 3 godziny dziennie do pracy i z powrotem w obrębie Londynu, w Wiedniu zajmuje mu to około 40 minut); bliżej do Polski; mniej ludności w mieście; niższy odsetek morderstw i kradzieży; bogatsza oferta terapeutyczna i rehabilitacyjna; brexit.

Jak kształtują się wydatki?

W moim odczuciu w Anglii (dalej UK) jedzenie jest tańsze niż w Austrii (dalej AT) (generalnie). W AT tańsze są produkty bio, ale jest mniejszy wybór produktów z innych krajów. W AT są znacznie wyższe podatki, ale jest 13 i 14 pensja. Tutaj więcej płacę za leki dla dziecka (w UK wszystkie recepty dziecięce są darmowe, za darmo dzieci dostają też okulary, ortezy, buty ortopedyczne, wózki inwalidzkie etc.). W tym momencie z uwagi na barierę językową dość skomplikowane są dla mnie kwestie związane z opieką zdrowotną. W UK lekarz sam Cię umawia na wizytę specjalistyczną i dostajesz powiadomienie listem, tutaj sama muszę znaleźć sobie specjalistę oraz się z nim umówić.

Ja widzę w tym zaletę, gdy bariera językowa przestaje istnieć.

To prawda. W AT dzięki opiece prywatnej możesz sama „przyspieszyć” diagnozę (np. ja byłam prywatnie u ortopedy, ponieważ terminy państwowe mi nie odpowiadały). Masz znacznie większy wybór specjalistów, nie jesteś skazana na “pierwszego lepszego” lekarza, tylko możesz świadomie wybrać. W UK nie ma takiej możliwości, ponieważ prywatna opieka lekarska w zasadzie nie istnieje (a jeśli już to jest bardzo droga).

A jak wygląda w Londynie opieka nad ciężarną i noworodkiem?

Jak zachodzisz w ciąże to idziesz po prostu do lekarza pierwszego kontaktu (GP). W UK aborcja jest legalna, więc podczas zgłoszenia ciąży od razu pytają, czy chcesz ją kontynuować. W pierwszych tygodniach ciąży, jeśli czujesz się dobrze, to nie masz żadnych wizyt ani usg. Około 8 tygodnia ciąży dostajesz powiadomienie o pierwszym spotkaniu z położną. Ona przeprowadza z Tobą wywiad, zadając pytania o zdrowie, przebyte choroby, ewentualne obciążenia medyczne w rodzinie. Pyta też o sytuację mieszkaniową, Twój związek, porusza kwestie uzależnień oraz przemocy. Położna na podstawie tego wywiadu ustala ryzyko ciążowe. W 11 tygodniu masz pierwsze usg prenatalne w szpitalu. Jeśli chcesz możesz mieć wykonany test Pappa oraz Nifty. W 21 tygodniu wykonywane jest kolejne usg w szpitalu. Pomiędzy tymi badaniami widzisz położną (nie pamiętam jednak z jaką częstotliwością). Podczas tych spotkań jesteś ważona, jest mierzony obwód brzucha, położna słucha serca dziecka, robi badanie moczu. Niestety nie pamiętam już, jak to jest z badaniami krwi. Po drugim usg do momentu porodu (jeśli wszystko jest ok) to widzisz tylko położną. Jeśli są jakieś komplikacje, to robią Ci bez problemu kolejne usg. Pod koniec ciąży przygotowujesz plan porodu, który zawiera wszystkie Twoje życzenia – począwszy od tego jaki poród chcesz mieć (czy domowy, czy w wodzie itd.), przez określenie kto z Twoich bliskich będzie przy porodzie, po wybór muzyki, jakiej chcesz słuchać w trakcie. Rodząca ma do wyboru każdy rodzaj znieczulenia na żądanie. Opiekę położnych wspominam bardzo dobrze. Po porodzie, jeśli zostajesz dłużej w szpitalu, to położne się bardzo opiekują młodą matką. Udzielają porad i wsparcia.Dziewczyny na praktykach położniczych w nocy lulają dzieci, aby mamy mogły troszkę odespać. Każda kobieta w ciąży dostaje książkę, w której są odnotowywane wszystkie informacje medyczne, badania oraz opisana jest akcja porodowa. Potem położna, która przychodzi do domu na ostatniej (trzeciej) wizycie, zabiera tę książkę, więc warto ją sobie skserować.
Według mnie opieka w czasie ciąży i porodu jest w Anglii na dobrym i wystarczającym poziomie. Nigdy nie czułam się zaniedbana, ale nikt też nade mną nie skakał. Pracowałam normalnie do 32 tygodnia ciąży i choć bywało ciężko, to jestem zadowolona, że byłam aktywna. Pracownicy służby zdrowia są bardzo dyskretni i szanują Twoje zdanie. Jeśli czegoś chcesz albo nie chcesz, to zostanie to wzięte pod uwagę. Oprócz prawa do aborcji, masz też darmowa antykoncepcję.

Jak wygląda urlop macierzyński?

Kobiety pracują do końca ciąży, jeśli przebiega ona bez komplikacji. Najwcześniej możesz odejść na urlop macierzyński chyba na 6 tygodni od wyznaczonej daty porodu. Macierzyński trwa 9 lub 12 miesięcy. Każda kobieta dostaje tzw. statutory maternity pay, które wynosi około 600 funtów. W zależności od kontraktu kobiety pracujące dostają dodatkowe wynagrodzenie, ale to już jest indywidualne. Ojciec standardowo ma 2 tygodnie urlopu, ale często pracodawcy określają w umowie o pracę warunki skorzystania z dłuższego urlopu.

Jak oceniasz administrację w Austrii?

W AT sprawy urzędowe zajmują bardzo dużo czasu, biurokracja jest znacznie bardziej rozrośnięta niż w UK. W UK po przyjeździe musisz udać się do urzędu po NIN, czyli national insurance number i to wszystko. Tutaj spędziliśmy w urzędach znacznie więcej czasu. Najbardziej zaskoczyło mnie zakładanie nam imiennych teczek oraz kserowanie wszystkich dokumentów (aktów urodzenia, ślubu, wyciągów z kont etc.). Musieliśmy zapłacić także za zaświadczenie o pobycie (Anmeldebescheinigung). Minęło już prawie pół roku odkąd złożyłam podanie o zasiłek rodzinny i do tej pory nie dostałam żadnej odpowiedzi. W UK dodatkowy zasiłek dla dziecka dostałam po 2 miesiącach (cała aplikacja odbyła się online z weryfikacją telefoniczną). W Polsce trwało to miesiąc.

Jak wyglądają interakcje z ludźmi?

Zaskoczyło mnie, porównując z UK, że Austriacy nie uśmiechają się do siebie na ulicy tak często, nie zaczepiają dzieci, nie nawiązują “small talków” (choć coraz częściej ktoś mnie zagaduje, więc to było chyba takie pierwsze mylne wrażenie). Spotkałam się z nieuprzejmym podejściem urzędników, ale już na przykład pracownicy służby medycznej są niezwykle uprzejmi i pomocni. Zaskoczyło mnie to, że Austriacy przypominają mi trochę Polaków. Może dlatego szybciej się tutaj odnalazłam niż w UK.

Inne zalety/wady Wiednia?

W AT jest znacznie lepsze jedzenie, lepsza woda z kranu, lepszy transport publiczny, znacznie tańsze bilety na metro. Po przyjeździe tutaj nie czułam się taka odizolowana jak w Londynie. Czuć i widać jednak tutaj tę słowiańskość. Jeśli chodzi o życie codzienne (zakupy, podróże po mieście, kupno leków) było mi znacznie łatwiej się odnaleźć w AT. Jeśli chodzi o służbę zdrowia, opiekę socjalną oraz przedszkola, znacznie trudniej (niestety). Jednak najważniejsze jest dla mnie to, że szybko poznałam kilka koleżanek, które pomogły mi mi przejść przez urzędowe procedury. Teraz gdy już wiem co i jak, radzę sobie sama.

Czy j. angielski w Wiedniu wystarczy?

Och, nie. Angielski to za mało i nie ma co się na to denerwować.

Czego Ci brakuje?

W zasadzie dobrze się tutaj czuję. Mam już nawet kilka miejsc, które bardzo lubię. W UK dopiero po 5 latach zaczęłam się zadomawiać. Brakuje mi jednak angielskiej uprzejmości, otwartości na inne kultury, języki oraz tolerancji.

Jak wyglądałby Twój wymarzony kraj mający cechy z Austrii, Anglii i Polski?

W moim idealnym państwie musiałby się na pewno znaleźć Wiedeń, bo jest po prostu przepiękny ze swoimi parkami, historią cesarstwa i słowiańskim tyglem. Z PL musiałabym koniecznie zabrać całą rodzinę, morze oraz twaróg. A z UK na pewno otwartość, dobre maniery i z góry przyjazne nastawienie do drugiego człowieka.

A gdybyś miała wybrać kraj?

Gdybym miała wybrać między AT a UK, to raczej wybrałabym AT.

emigracja austria anglia wady i zalety

 

Ewa, z Grazu na angielską prowincję

Anno, trochę ciężko będzie mi opisywać różnice, jakie zastałam po przeprowadzce z Grazu do mojej mieściny w niedofinansowanej, robotniczej i zdewastowanej części Anglii. Może gdyby trafiła do dużego miasta jak Nothingham czy Leicester takie porównania jakości infrastruktury, usług, podejścia urzędów, życia towarzyskiego byłoby uczciwsze, a tak… nie ma co porównywać. Moje miasteczko funkcjonuje przy uniwersytecie sportowym i praktycznie dla niego. Uniwerek wysysa pieniądze z budżetu, kolejne akademiki zastępują sklepy i urzędy, a budy z tanim jedzeniem na wynos wypierają restauracje. Ludzie, jak ludzie, choć miałam szczęście, bo i tu i tam spotkałam cudowne, miłe osoby.

Dowiedziałam się, że na plus dla Wiednia to ceny papierosów i opieka zdrowotna. Na minus: droższe jedzenie, trudności ze znalezieniem pracy bez języka. Jak Ty to widzisz?

Nie da się ukryć, że Wielka Brytania słynie i chwali się bardzo łatwym dostępem do rynku pracy (nawet bez języka i doświadczenia) oraz ogromną łatwością zakładania własnej działalności gospodarczej bez ponoszenia gigantycznych kosztów.

Jak wypadają ceny usług?

Wydaje mi się, że są porównywalnie wysokie.

Co możesz powiedzieć o opiece zdrowotnej?

Spotkałam w Austrii niesamowicie dobrze wykształconych, kompetentnych i życzliwych lekarzy, pielęgniarki, dentystów. W UK trzeba walczyć o dobrą jakość opieki, bo można trafić na profesjonalistę, ale też na konowała. Wynika to z faktycznego braku lekarza rodzinnego. W odróżnieniu od Austrii, lekarz w UK nie ma gabinetu i puli pacjentów, za których jest odpowiedzialny. Recepcja przydziela do lekarza, który jest wolny, a to najczęściej najmłodszy i najmniej doświadczony lekarz w przychodni. Przychodnie nastawione są na zysk, więc tną wydatki na sprzęt i np. nie ma co liczyć na mini lab i natychmiastową analizę naszego zdrowia na podstawie badania krwi. W zależności od widzimisię lekarza dostaniesz paracetamol lub antybiotyk i to na podstawie oceny objawów „na oko”. Tylko znów nie do końca wiem czy to wynik niedofinansowania opieki w mieścinie czy tak jest w całym UK.
Podobnie wyjaśniła to moja druga rozmówczyni.
Na co nie spojrzysz to UK jednak jawi się po Austrii jako „Kingdom of Anarchy”.

Haha, to ciekawe.

Pierwszym szokiem jest to, że potwierdzeniem twej tożsamości i adresu zamieszkania nie jest Meldezettel (potwierdzenie zameldowania) z pieczątką i podpisem, a np. rachunek za wodę. Czasem nawet to jest zbyt oficjalne i zmianę adresu w banku lub szkole możesz załatwić „na gębę”, podając adres z pamięci.

Czemu zmieniliście kraj?

Mąż dostał propozycję pracy w „nowych technologiach”.

Chciałabyś wrócić do Austrii? Lub inaczej, co zabrałabyś z Austrii, Anglii i Polski tworząc swój nowy kraj?

Nie wykluczam powrotu do Austrii. Podoba mi się austriackie zorganizowanie, troska o środowisko i dobry smak. Anglia ma dużo luzu i bezstresowego podejścia do problemów, co jest czasem miłą odmianą od austriackiej zasadniczości.

A z Polski…?

Z Polski brak mi przyrody, moich ukochanych Kaszub, morza (no dobra, Zatoki Gdańskiej) i najbliższych. Tęsknie za ludźmi i miejscami, ale chyba nie na tyle, aby do Polski wrócić na stałe.

A pogoda w UK Ci nie przeszkadza?

Chyba już przywykłam do faktu, że w Krainie Deszczowców pada prawie cały czas (a gdy wydaje Ci się, że nie, to może to być niewidoczny deszcz).

Jak jedzenie, smaki i jakość?

Jakość jedzenia w Austrii jednak była wyższa, idea slow food nie jest taka zła, bo gwarantuje Ci jedzenie ze sprawdzonego źródła i świeże, bo regionalne. Na plus dla Anglii jest łatwiejszy dostęp do kuchni świata i ciekawych składników oraz przypraw. Ale to takie niuanse dla foodies.
Jeszcze jedna istotna rzecz: podejście do Polaków/obcokrajowców.
Ludzie… Wiesz, myślę, że wszędzie są ludzie i ludziska (“dzbany” chyba się teraz mówi). W UK nikt Ci w oczy nie powie, że jesteś słowiańskim debilem, bo pozory to rzecz święta. Wszyscy się uśmiechną, poklepią Cię po pleckach, a d… obrobią za Twoimi plecami. Austriacy potrafili prosto w twarz potraktować Cię jak podludzia.

Co lepsze?

Chyba model angielski.

A jak robią to Polacy?

Po 13 latach poza Polska nie wiem.

To jest dyplomacja.

Jak Polacy zachowują się między sobą?

W Austrii Polaków spotkałam przez angielskojęzyczny klub, więc to byli specyficzni ludzie. W UK mam kontakt z osobami poznanymi przez klub rodzica i też nikt nikomu scen nie robi.

Austria Anglia emigracja wady i zalety

Kasia, z angielskiej prowincji do Wiednia

Gdzie mieszkałaś najpierw?

Mieszkałam w Shirebrook. To niewielka miejscowość z 13000 dusz. Za dom z ogródkiem płaciłam z opłatami około 700£.

Masz dziecko, czy orientowałaś się jak wygląda sprawa przedszkola?

Z przedszkolem nie powiem, bo nie wiem, nie interesowałam się . Wiem tylko że dostaje się 30h za darmo od państwa, gdy dziecko chyba ma 3 lata.

Niby nieistotne, a jednak: pogoda.

Pogoda mi odpowiadała w UK, ale w Wiedniu jest lepsza, bo mamy każdą porę roku.

W Austrii opłaty za auto zależą od mocy silnika tj. ilości koni mechanicznych. A w Anglii?

Zależy od rocznika i pojemności silnika samochodu. Mąż ma 26 lat i płacił za ubezpieczenie 135£ miesięcznie.

Administracja?

W urzędach załatwiałam telefonicznie wszystko i to jest ogromne ułatwienie. W Austrii trzeba się nabiegać po urzędach.

Co zabrałabyś z Austrii, Anglii i Polski tworząc swój nowy kraj?

Austria: pogodę , transport, sznycla, opiekę zdrowotną, wodę.
UK: pieniądze, pracę, cenę za samochód, architekturę, mentalność ludzi, darmowe leki dla dzieci, osób chorych na cukrzycę i kobiet w ciąży, tanie artykuły dziecięce, tańsze życie, darmowe mleko dla alergików.
Polska: tradycje, polskie owoce, warzywa, mięso.

Dziękuję za rozmowę.

 

Przy wyborze drogi życiowej możemy wysłuchać opinii innych osób, ale decyzje podejmujemy sami, dlatego powinniśmy je dopasować do naszych potrzeb, bo konsekwencje ponosimy sami. A Wy? Anglia czy Austria?