Kto mnie zna, ten wie, że jestem strasznie upartą osobą i chcę to potwierdzić/ przypomnieć zanim przeczytacie kolejne zdania. Przyjechałam do Austrii na rok. Ale tak mi się życie potoczyło, że jestem tu już ponad 7 lat. Przez kilka miesięcy pracowałam jako Au-Pair. Potem byłam konserwatorką powierzchni płaskich. ;)
Dziś nie sprzątam. Dziś pracuję w zawodzie. Bo jestem uparta. Bo to był mój cel i go osiągnęłam! Przebrnęłam biurokrację, dostałam pozwolenia. Warto było powalczyć.
Dziwię się tylko, że wielu z naszych rodaków, choć często są dobrze wykształceni, zgadzają się na życie na dużo niższym poziomie, niż zasługują. Zaskakuje mnie, że nawet nie spróbują ze swoimi papierami coś zrobić. Pchnąć je dalej przez urzędy. Nie chcą się uczyć języka, a nie oszukujmy się, bez tego ani rusz. Tylko paradoks polega na tym, że właśnie nauczysz się idąc do ludzi, a nie z braku języka i strachu przed brakiem zrozumienia wycofać się i nigdy nie dać sobie szansy na nauczenie się.
Wiecie, gdzie się nauczyłam mówić po niemiecku. W pracy właśnie. Uparcie pytam do dziś, co znaczy to, tamto, a jak to się mówi. Na prawdę można osiągnąć wiele w obcym kraju, ale nie można stanąć. Bo wiadomo, kto staje, ten się cofa…