Krems jest miejscowością nad Dunajem, oddaloną około godziny drogi od Wiednia. Stare Miasto w Krems razem z miastami Melk i Göttweig jest wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO – część kulturowego krajobrazu Wachau, doliny Dunaju. Okolica jest bardzo malownicza, szczególnie ulubiona przez mobilnych turystów. Mam też sentyment do Melk – brałam tam ślub. Ale dziś opowiem historię Simandl’a, którą upamiętnia źródło na Hohe Markt.

Simandl – semantyka

Krótko o tym, co znaczy słowo Simandl. Używa się go w Bawarii i Austrii określając mężczyznę, który jest pantoflarzem. Najczęściej posługiwano się tym terminem w szesnastym i siedemnastym wieku. Wywodzi się od słowa Siemann (sie- ona, mann- mężczyzna) i mogło być nazwiskiem. Mogło też wywodzić się od imienia Simeon, Simon.

Simandl pantoflarz krems austria

Die Simandl-Bruderschaft

Przejdźmy do sedna, czyli bractwa pantoflarzy (Die Simandl-Bruderschaft). Oficjalna wersja jest mniej hańbiąca mężczyzn niż ta, która wydaje się być bardziej prawdziwa. Opowiem Wam najpierw tę bardziej wstydliwą wersję.

Był sobie raz mieszkaniec Kremsu, który nazywał się Simon Handl. Jego żona była niezłą heterą i prała go co i rusz, przez to Simon stał się dla innych przykładem pantoflarza i nieudacznika. Inne kobiety uznały, że to dobra metoda na „wychowanie” mężów i też zaczęły ich bić. W roku 1523 było na tyle źle, że udręczeni mężczyźni postanowili coś z tym począć. Zebrali się w kupę i wymyślili, że tylko wsparcie rady miasta uwolni ich od szykanowania przez własne żony. Srodzy radni od razu podjęli jedyne słuszne kroki w tej sprawie. Dali radę mężczyznom: Macie chodzić regularnie na targ i tam kupować prezenty dla swoich żon (naprawdę podoba mi się ta historia, hi hi), żeby się wykupić z tego podłego traktowania. Czy się udało? Nie wiem, trzeba by było zapytać mieszkańca Kremsu.
Od tego czasu Bractwo Simandl podczas dni targowych (Simonimarkttage) spotykało się raz do roku w gospodzie „Pod trzema krukami”. Te posiedzenia były nawet odnotowane w archiwach miasta. Mężczyźni zakładając braterstwo chcieli mieć też powód, by razem wychodzić i raz w roku świętować odpust Apostoła Szymona.

Simandlbrunnen krems austria

Dobrze, to jeszcze druga historia, by trochę poratować honor mężczyzn, ale tylko trochę.
W 1619 roku odbyła się inwazja morawskich rebeliantów na Dolną Austrię. Dowódcą wrogiego wojska był pułkownik Karpizan. Mężczyźni z Kremsu wyszli przed mury, by bronić osadę. Rebelianci jednak odcięli broniących od miasta i okrążyli miejscowość. Wtedy kobiety wykazały się wyjątkową odwagą. Chwyciły za broń i odparły atak wroga. Powracający pokonani mężczyźni musieli liczyć się z kpinami i pogardą. Kobiety, by umocnić i pozostać przy swojej pozycji, postanowiły założyć Bractwo Simandl.

A na koniec spot reklamowy miasta. Ślicznie tam, prawda?