Tak właśnie klapnęłam. Dziś był dzień wypełniony po brzegi twórczym działaniem.
Najpierw twórczo naprawiałam moich pacjentów (jestem fizjoterapeutką).
Potem wpadło mi w ręce 150 g mąki zwykłej, tyleż ziemniaczanej, 200g cukru (następnym razem dam mniej, za słodkie), cukier wanilinowy, 1/2 proszku do pieczenia i 6 jajek. Wymieszałam, wrzuciłam śliwki i pytanie do Was. Co za rodzaj ciasta powstał?
Jak już 5 min posiedziałam po obiedzie z deserkiem, złapałam za walizkę, skrzynkę i torby i wyniosłam pół sypialni. Po tym jak obkleiłam okno, kaloryfer i kontakty oraz pół drzwi, bo już więcej nie dałam rady, usiadłam i wymyślam, co dalej.
Sypialnia moja była ciemna, więc ściągnęłam dziś siatkę przeciw owadom i jest niebo jaśniej. Będzie jeszcze lepiej, bo ściany pomaluję na bialusieńko. Farba już stoi i czeka. Tu czerpię inspirację.
Wypatrzyłam też lampę, czekam na odpowiedź sprzedającej. Machnę ją na biało i będzie cudo na suficie. Kocham takie lampy. W kuchni miałam w takim stylu. Musiałam ją ściągnąć, bo było za ciemno. Może powieszę ją w sypialni jak tej mi się nie uda kupić.
Mam też drabiniastą półkę z Ikei. Leży tam część mojej odzieży. Uszyję jej w końcu zasłonę. No, już się nie mogę doczekać końca remontu. Szczególnie, że reszta mieszkania macha białą flagą. Skapitulowało w tym bałaganie. Sumienie wyłączam lub nie patrzę na to co tu się dzieje. :)
Zobaczymy się będzie działo dalej. Zdam relację na bieżąco.