Kto raz był w Wiedniu lub zetknął się z tematem języka niemieckiego ten wie, że w stolicy Austrii mówi się dialektem. Czasem jest ciężko cokolwiek zrozumieć. Ale my się nie poddajemy, bo ta mowa jest częścią bardzo ciekawej kultury, którą warto poznać. Dlatego mam dla Was na początek dziesięć słówek, które dobrze znać będąc w Wiedniu.

1. Oida

[ojda] od Alter (stary). To słowo musiało wylądować na pierwszym miejscu. Tym bardziej, że ostatnio ukazał się ciekawy i dowcipny film, który mnie zainspirował do tego wpisu. Klip jest po angielsku, ale zrobiony przez rodowitą warszawiankę, która wychowała się w Wiedniu. Przedstawiam: Ewa Płaczyńska. Ewa wyjaśniana na ile sposobów można użyć to słowo.


Czy chcecie wyrazić zaskoczenie, czy oburzenie, zainteresowanie lub ignorancję, nie ma znaczenia, Oida zawsze się sprawdzi.

2. Geh

[gee] pokuszę się na tłumaczenie jako idź. To wytrych  (swoją drogą wytrych to Dietrich, a to kojarzy mi się z Marleną) słowny (jak Oida) o szerokim spektrum znaczenia. Geh mówisz najczęściej, gdy nie dowierzasz, dodając das gibt’s nicht, czyli nie może być. Ewentualnie oznacza Co, proszę? 

3. Leinwand

[lajwand] to taki bardziej skomplikowany sposób na powiedzenie, że coś jest super, czyli używacie go wyrażając swój zachwyt i aprobatę. Pierwsza klasa!

4. Blödsinn

często wymawiany jako [plucyn] i ktoś, kto uczył się języka tylko w mowie może nie wpaść, że to to samo słowo (podobnie awesome w angielskim). Znaczy tyle co bezsens. Odpowiadasz tak, gdy chcesz krótko skwitować jakąś bzdurę.

5. Patschert

najczęściej wymawiane jako [boczert]. Boschert jest ktoś kto ma dwie lewe ręce, czyli jest niezgrabny, nieporadny, niezdarny.

6. Haberer

albo raczej Hawara, znane ze zdania a Kiwara is ka Hawara – policjant (dokładnie oficer kryminalny) nie jest żadnym przyjacielem. Słowo to oznacza przede wszystkim przyjaciela, ale czasem też mówi o kochanku.

7. Deppert

często wymawiane jako [depat]. Po prostu głupi.

Mei Bia is net depatt

to tekst, który pada z ust prawdziwego wiedeńczyka Sackbauera. To kultowa fraza. Cała scena jest długą dyskusją. W końcu jego żona nie wytrzymuje i oznajmia: Ty i to twoje głupie piwo. Na to Sackbauer odpowiada: Moje piwo nie jest głupie.
To coś w rodzaju naszego tekstu: Podejdź no do płota jak i ja podchodzę. Przecież wiemy o co chodzi, ale spróbujcie to komuś wyjaśnić prosto i zwięźle.

Ale uwaga: jeśli ktoś powie: Bist du deppert? albo Bist du narisch? w szczególności jakiś kolega i przy tym zabrzmi to jak pytanie retoryczne to nie ma naprawdę co się obrażać. To sposób wyrażenia niedowierzania.

8. Jessas, na!

O Jezu! Nie dalej jak wczoraj idąc ulicami małego miasteczka w Chorwacji jeden mężczyzna cofnął się o krok i wpadł na nasz wózek. Wyrwało mu się właśnie Jessas na!, bo się zląkł. Wtedy ja po cichutku spytałam mojego męża, czy to nie był przypadkiem Austriak.
-Tak, pokiwał głową, był.
-Skąd wiesz?
-Słyszałem jak rozmawiali… 
Byłam zadowolona, że już umiem rozpoznać takie rzeczy. To nie jest takie trudne, bo Jessas, na! jest naprawdę charakterystyczne.

9. Tschick

Wpada mój mąż i skarży się:
-Jak można na tym placu zabaw bawić  się z dziećmi. Überall Tschicks. (Wszędzie papierosy!, czyli: Tschick – papieros lub pet.)
-Oh, pfuj Teufel! – O do diaska! to nie najlepsze tłumaczenie, choć Teufel to diabeł. O fuj! lepiej brzmi. Abstrahując, podziwiam tłumaczy, bo to kawał ciężkiej, intelektualnej roboty!

10. Strawanzer

Wagabunda, takie piękne polskie słowo obcego pochodzenia lub inaczej kloszard, łazęga, tułacz, wędrowiec. Bo nie wiem czy wiecie, ale wieczorem to można zacząć w Bermuda Dreieck (okolica zaznaczona poniżej na mapie)  i tak włóczyć się od lokalu do lokalu, aż w końcu stajemy się Strawanzer.


Kto z Was zna inne słówka rodem z Wiednia lub Austrii?