Dziś zebrałam kilka praktycznych wskazówek dotyczących zwiedzania Wiednia. Aby ułatwić sobie życie, efektowniej zwiedzać i mieć więcej radości z odwiedzin miasta unikajcie takich rzeczy:

Całkowity brak planu na zwiedzanie

Nie trzeba uczyć się przewodnika na pamięć, ani wcześniej poznać historię miasta, ale dobrze nieco liznąć temat i dowiedzieć się jakie atrakcje czekają w mieście, ile mniej więcej czasu zajmuje zwiedzenie i jak tam dojechać. Dobrze określić profil, co nas interesuje, jakie tematy, czy wolimy architekturę, muzea, czy naturę. Unikniemy żalu pod koniec podróży i myśli, że jednak nie wyciągnęliśmy 100 procent z wyjazdu.

Dużo i niedokładnie

Sto procent to nie znaczy zobaczyć wszystko. To nie chodzi o zaliczenia miejscówek. W zwiedzaniu ważniejsze jest doświadczanie. Ważne jest zatrzymać się, zamówić np. kawę Melange z tortem Sachera i odpocząć. Popatrzeć na ruch uliczny, pieszych, gości lokalu, kelnerów. Dostrzec szczegóły architektury. Zadrzeć głowę i zauważyć rzeczy, których nie widać, gdy przemieszczasz się w pośpiechu z jednego miejsca w drugie.

Brak spontaniczności

Oprócz zaplanowanych atrakcji warto zostawić okienka na spontaniczne działania, czasem nawet odpuścić sobie bez żalu jakiś punkt programu, żeby po prostu odpocząć i odsapnąć. Wiedeń dla wielu z Was leży w stosunkowo niewielkiej odległości. Tutaj zawsze można wrócić i nadrobić to, co chce się jeszcze zobaczyć.

Wjeżdżanie do miasta autem

Wiedeń jest świetnie skomunikowany. Wszędzie i bez większych trudności można dotrzeć komunikacją miejską i to w rozsądnej cenie (wszystko o biletach tu). Nie na darmo mieszkańcy Wiednia mają więcej kart rocznych aniżeli aut. Dlatego lepiej zostawić samochody np. na parkingach P+R i ruszyć w miasto innymi środkami niż szukać miejsc postojowych w mieście. Wiedeń zawęża krąg darmowych miejsc parkingowych. W wielu dzielnicach mogą stać tylko auta mieszkańców. Najrozsądniej jest przyjechać do stolicy pociągiem (3x w ciągu dnia z Polski, raz bezpośrednio z Gdańska), przylecieć samolotem (np. z Warszawy, od maja 2018 z Gdańska), autobusem lub przewoźnikiem (do znalezienia na grupach polonijnych na FB), a nawet Blablacar czy z osobą prywatną (też ogłaszają się na grupie FB).

Oczekiwanie handlu w niedziele

Niedawno, podparte burzliwą dyskusją, weszło w Polsce ograniczenie handlu w niedzielę. W Austrii zakaz ten obowiązuje w każdą niedzielę, dlatego duże zakupy są tego dnia wykluczone. W niedzielę pracują niektóre piekarnie, kilka sklepów przy dworcach i niewielkie spożywczaki przy stacjach benzynowych oraz małe sklepy tureckie. Odzieżowe i specjalistyczne sklepy są nieczynne w niedziele i święta. Dziś zakupy w sobotę można zrobić przez cały dzień. Ja pamiętam jeszcze czasy (jak to brzmi ;) ), gdy o 14.00 zamykano wszystkie punkty usługowe.

Brak wiedzy, w które dni są otwarte muzea

Wiele muzeów jest otwartych w niedzielę, więc najczęściej w poniedziałek są nieczynne. Niektóre pracują cały tydzień, ale tylko w sezonie letnim. Są miejsca, gdzie zwiedzać można późnym wieczorem i nie trzeba się śpieszyć. W końcu są też maleńkie placówki czynne tylko 4 h w ciągu tygodnia, ale jakie przy tym ciekawe i warto je odwiedzić. Dlatego, żeby się nie rozczarować i nie wydać pieniędzy na bilet, a potem nie zobaczyć wystawy w całości, warto sprawdzić godziny otwarcia muzeów.

Brak wcześniej kupionych biletów

Sprawdzić trzeba nie tylko godziny otwarcia. Już w domu można kupić bilety do większości muzeów (na ich stronach) i wtedy wchodzi się prawie bez kolejki. Szczególnie w dużych muzeach takich jak Schönbrunn nabiera to znaczenia, ponieważ tam może wejść limitowana ilość osób. Przez to czasem trzeba dłużej czekać w kolejce (nawet 5h), zanim zostanie się wpuszczonym.

Ograniczenie się do zwiedzania centrum

Wiedeń to nie tylko centrum. To dwumilionowe miasto zaskakuje też na obrzeżach. Winnice na wzgórzach (np. 18 i 19. dzielnica) i tradycyjne lokale typu Heuriger, muzea dotyczące muzyków (Haydn, Beethoven), wyspa na Dunaju lub miejsca do pływania – tego nie doświadczycie w centrum. Warto oddalić się i zapuścić w uliczki na skraju miasta, żeby zobaczyć jak żyją Austriacy…

Strach przed wsiadaniem do pociągów

Nieuzasadniony strach przed pociągami miejskimi mają nawet osoby, które jakiś czas już mieszkają w mieście. Bez obaw. Pociągi w Wiedniu mają wiele stacji i są świetnie oznaczone. Transport odbywa się dużo szybciej niż tramwajami, a nawet metrem. Wyjazd za miasto poza tzw. strefę 100 raczej nam nie grozi. Od jakiegoś czasu pociągowe linie miejskie są oznaczone kolorami (plan do ściągnięcia): jasnoróżowym i jasnozielonym.

Przyjazd w „najwyższym sezonie”

Gdy korzystacie, co zrozumiałe, z przedłużonego weekendu np. majówka, czy Boże Ciało, Sylwester, święta musicie liczyć się z faktem pojawienia się ludzi z podobnym planem. Nie można się wtedy dziwić, że trzeba przeciskać się przez większe tłumy i niestety trzeba się liczyć z wyższymi cenami. Można i tego częściowo uniknąć przyjeżdżając w tzw. niskim sezonie, czyli styczeń-marzec lub rezerwując hotel dużo wcześniej.

błędy turystów w wiedniu

Oczekiwanie „tanich” hoteli 2 dni przed przyjazdem

Chyba, że last minute na dużym portalu, ale w takim miejscu jak Wiedeń, gdzie w ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba noclegów wzrosła o prawie 60 proc. (z około 9,4 mln do prawie 15 mln), a tym samym okresie wzrosła liczba dostępnych łóżek w hotelach i pensjonatach z około 22 200 do łącznej liczby 65 928, ceny nie będą znacznie malały.

Omijanie budek z jedzeniem

Fast food w Wiedniu nabiera nowego znaczenia. Gdy mijacie budki z jedzeniem nie wzdrygajcie się (ok, nie zawsze). Przynajmniej raz zamówcie posiłek w Würstelstand. Historia tych stoisk zaczyna się jeszcze w czasach Franciszka Józefa i jest nierozerwalnie związana z miastem. Tam na prawdę stołują się mieszkańcy. Zamówcie koniecznie Käsekrainer (czyt. kejzekrajner), czyli kiełbaskę szpikowaną serem. Wiedeńczycy dowcipnie nazywają ją Eitriger (czyt. ajtriger). Mam nadzieję, że nie obrzydzę Wam tego dania, ale wyjaśnić muszę, dlaczego to żartobliwe określenie: Eiter to ropa (wypływający ser ma ją przypominać). Reszta niech pozostanie milczeniem. ;) Ostatnio odbył się plebiscyt na najlepsze stanowisko Würstelstand. Poniżej te, które otrzymały najwięcej głosów.


Zbiór tych kilku wskazówek może Wam ułatwić zwiedzanie Wiednia. Szczęśliwie poznałam i wspólnie pracuję nad kilkoma projektami z przewodniczką po Wiedniu – Elwirą Rudecką i to ona, mając duże doświadczenie z turystami zdradziła mi jakie wpadki można zaliczyć przyjeżdżając do stolicy Austrii. Co Wy na to? Jeśli znacie inne błędy, może sami je popełniliście, napiszcie koniecznie, uzupełnię listę. :)